Mapa strony  Logowanie    Wersja do druku     
 
  Strona głównaGospodarkaDylematy zrównoważonego rozwoju
Szukaj:   
 

 
Gospodarka świata i Polski - szanse i zagrożenia
Bezkosztowe możliwości zwiększenia wpływów z podatków
Handel wewnętrzny w Polsce 2011-2016
Dylematy zrównoważonego rozwoju
Świat i Polska przed nowymi wyzwaniami
Zmiany w sferze handlu w Polsce w latach 2010-2015
Szanse i zagrożenia wzrostu. Prognozy na przyszłość.
Polska gospodarka przed wielką zmianą?





 

Dylematy zrównoważonego rozwoju

dr Jan Przystupa, prof. IBRKK - Zakład Koniunktury Krajowej i Eksportowej

Gospodarka Polski. Prognoza na lata 2016-2017 - koniunktura i (czy) polityka?

Mamy za sobą prawie trzy kwartały 2016 r. Opublikowane przez GUS dane za dwa kwartały mogą budzić pewne zdziwienie, może nie tyle ze względu na przyrost PKB (3,1%) ile ze względu na strukturę wzrostu. Analiza cyklu koniunkturalnego wskazuje, że już w ostatnich dwóch kwartałach 2014 r. powinna obniżać się dynamika konsumpcji, a dwa kwartały później - dynamika inwestycji. Zachęty materialne towarzyszące wyborom parlamentarnym i prezydenckim wspomagane deflacją (rok 2015) i realizowany w szybkim tempie Program 500+ (rok 2016) działając antycyklicznie wystarczyły do utrzymania dosyć wysokiego tempa wzrostu konsumpcji gospodarstw domowych (trochę ponad 3%). Mogło się jednak wydawać, że jeżeli 3% roczny przyrost wydatków konsumpcyjnych oznacza wydatki większe o ponad 18 mld zł., to dodatkowe zwiększenie wydatków o 17 mld zł powinno skutkować wyraźnym przyspieszeniem tempa wzrostu konsumpcji. Faktyczny wzrost to z 3,2% w I kwartale do 3,3 w II kwartale 2016 r. Pytanie dlaczego. Prawdopodobna odpowiedź to: racjonalnie postępujące gospodarstwa domowe preferowały oddłużanie się generujące wyższe koszty niż zysk z zakupu towarów i usług po niższych cenach (deflacja). Dla gospodarki takie odłożenie zakupów w czasie może okazać się korzystne - wygładzi dynamikę konsumpcji w latach 2016-2017. Bez takiego odłożenia, dynamika konsumpcji w 2017 r. byłaby wyraźnie mniejsza niż w 2016 r., a to byłoby kolejnym czynnikiem zmniejszającym skłonność do inwestowania.
Inwestycje, ujemne w I półroczu 2016 r. (-1,8% w I kwartale i -4,9% w II kwartale) nie są zjawiskiem nadzwyczajnym w cyklu koniunkturalnym. W poprzednim cyklu obserwowano spadek inwestycji w trzech kolejnych kwartałach - od IV kw. 2012 r. do II kw. 2013 r. Jeżeli jednak weźmiemy pod uwagę utrzymujący się od IV kw. 2012 r. spadek cen produkcji sprzedanej przemysłu oraz niskie wykorzystanie mocy produkcyjnych przez producentów wytwarzających na rynek krajowy (o 5 pkt. proc. poniżej średniej długookresowej), to bez wyraźnego zdynamizowania popytu krajowego inwestycje raczej nie będą rosnąć w zadowalającym tempie. Wzrost ryzyka związany z obniżaniem ratingu Polski nie sprzyja również inwestycjom przychodzącym z zagranicy. Niemniej jednak, zakładając przyśpieszenie tempa wzrostu konsumpcji do ok. 3,6% i utrzymanie tempa wzrostu wolumenu eksportu przynajmniej na poziomie 6%, można oczekiwać wzrostu inwestycji o nieco ponad 4% (tj. w pobliżu progu odtworzenia kapitału).
Wydaje się, że utrzymanie tempa wzrostu wolumenu eksportu na poziomie 6-6,5% jest całkowicie realne. Natomiast utrzymanie prawie 11% tempa z II kw. 2016 r. - niemożliwe, mimo bardzo korzystnego dla eksporterów kursu złotego (prawie 20% powyżej kursu opłacalności eksportu). Należy bowiem pamiętać, że bardziej korzystny kurs dla eksporterów oznacza mniej korzystny kurs dla importerów (w przypadku eksporterów wyspecjalizowanych udział zakupów z importu w kosztach materiałowych wynosi 52,9%). Eksport netto, który w II kw. 2016 r. dodał do przyrostu PKB 0,8 pkt. proc. prawdopodobnie w kolejnych kwartałach będzie obniżał wzrost PKB o ok. 0,5 pkt. proc, zarówno w 2016, jak i w 2017 r.
W efekcie PKB w 2016 r. wzrośnie o 3,3% i o 3,4% w 2017 r. Jest to scenariusz bazowy. Jeżeli Polski Fundusz Rozwoju uzyska krajowe wsparcie finansowe wspomagając właściwe (prorozwojowe) projekty inwestycyjne, to przyrost PKB może przekroczyć 4% w 2017. Jeżeli będziemy tracili zaufanie rynków i przy błędnych decyzjach inwestycyjnych (praco-, kapitało- i energochłonnych) wzrost PKB w 2017 r. może być mniejszy niż 1,6%.